una persona sosteniendo un cronómetro
15 czerwca 2026

Projekt Abruzzo: Willa Eventhyr

Historia o tym, jak łatwo, podczas remontu, pomylić zaufanie z profesjonalizmem.A mianowicie: uratuj się przed "&"

 

Część II

  

Wycena...

 

Jednak wycena firmy budowlanej nie przychodziła.

Minął luty. Minął marzec. Minął kwiecień. A wycena wciąż nie była gotowa. Odpowiedź zawsze była ta sama: "Jutro ci ją wyślę."

W tamtym czasie nie uważaliśmy tego jeszcze za problem. Włochy różnią się pod wieloma względami od Polski. Po prostu uczyliśmy się cierpliwości.

Tymczasem zamówiliśmy już okna, na radę wykonawcy. Wszystko poszło gładko: zamówienie potwierdzone, zaliczka wpłacona. Przez chwilę wydawało się, że to jeden z nielicznych naprawdę prostych kroków całego projektu. Prawdziwe problemy miały przyjść później…

Na początku maja otrzymaliśmy dwie faktury na łączną kwotę 9.000 euro, dotyczące „wyburzenia fundamentów”. Prace, których nigdy nie zamawialiśmy... Ale prawdziwą przeszkodą okazało się wykonanie przelewu z włoskiego konta.

Aby skorzystać z ulgi podatkowej "Bonus Casa", potrzebne były poprawne dane podatkowe, niestety nasze przelewy nie były realizowane. Godziny spędzone na telefonie z obsługą nie przyniosły żadnych rezultatów. W końcu operacje zostały wręcz zablokowane, a jedynym rozwiązaniem byłoby osobiste udanie się do oddziału w Lugo, ponad 300 km od Manoppello.

Ostatecznie zapłaciliśmy z naszego polskiego konta w euro. Po prostu. Ale tracąc możliwość odliczenia tych wydatków w ramach Bonus Casa.

Dzień przed oddaniem wynajmowanego mieszkania w Lugo, przyszły kolejne dwie faktury — tym razem na łączną kwotę 30.000 euro, z adnotacją: „zgodnie z ofertą z 10 maja.”

Był jednak jeden szczegół: tej oferty nigdy nie widzieliśmy.

Tymczasem odkryłem, że problem z przelewami był spowodowany specjalnym znakiem w nazwie firmy — symbolem "&".

Po godzinach telefonów i prób, okazało się, że blokada została spowodowana przez prosty znak interpunkcyjny. Musimy przyznać, że w tym momencie pierwsze „symptomy” były już widoczne: nic dramatycznego, ale zaczęły pojawiać się dodatkowe wątpliwości.

Problem techniczny został rozwiązany, ale w międzyczasie pojawił się znacznie poważniejszy.

Czym była ta oferta z 10 maja? Czy naprawdę istniała? I przede wszystkim: czy kiedykolwiek podpisaliśmy umowę?

Sygnalizatory alarmowe zaczęły zmieniać kolor: z zielonego na pomarańczowy.

Była około dziesiątej wieczorem, kiedy w końcu poprosiliśmy o kopię umowy i otrzymaliśmy ją wkrótce później. Przeczytaliśmy ją i byliśmy zaskoczeni: ogólny wzór, niejasne sformułowania, fragmenty po polsku, a przede wszystkim brak limitu wydatków...

Było późno, a następnego dnia musieliśmy zakończyć wszystkie formalności: bank, media i przeprowadzkę.

Na koniec zrobiłem coś prostego: załadowałem umowę do systemu sztucznej inteligencji i poprosiłem o wyróżnienie problematycznych klauzul.

Kilka minut później wysłałem dokument do firmy z krótkim komentarzem:

"Zobacz, jakie perły znalazła sztuczna inteligencja w twojej umowie."

I, niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w końcu nadeszła długo oczekiwana wycena... naprawdę zaskakująca...

 

 

Ważne zmiany w życiu zawsze mają komponent fizjologiczny: wzrost stresu, adrenaliny, zaburzenia snu. To czynniki, które w praktyce kardiologicznej są często niedoceniane. Tej nocy nie spaliśmy dobrze.

Strona internetowa stworzona w WebWavenarzędziu do tworzenia stron.

Via
Manoppello, 65024

Znajdziesz nas na